Internet to potęga « Obserwuję, myślę, piszę – serwis Goldenrose

Temat: Lekarze -szukam specjalisty , pierwsza wizyta
Specjaliści z W-wy są na stronie :
http://www.chorobaalzheimera.pl/index.p ... mazowiecki
Mamcia była leczona w szpitalu na Banacha - Przychodnia Specjalistyczna - adres: ul. Banacha 1A 02-097 Warszawa
Ja jestem z poza Warszawy (tam nas skierowano) ważne informacje : pierwsza wizyta czas oczekiwania (kiedyś {w 2006r} -nie mam pojęcia jak jest teraz to pół roku !). Jest tylko jeden lekarz P. dok Szmit telefon do recepcji to 022-599-10-50 ( taki był kiedyś )
To jest państwowa przychodnia, są robione wszystkie badania na miejscu (tomografia też) , kiedyś można było pierwszy raz zapisać się przez telefon.
Na pierwszą wizytę jest potrzebne skierowanie od lekarza rodzinnego, dokument (dowód osobisty , legitymacja ubezpieczeniowa chorego).
Ważne jest aby nie zapomnieć opisać objawy (najlepiej spisać to sobie na kartce ). Jeśli chora osoba ma jakieś dodatkowe schorzenia(mam na myśli np.:nadciśnienie, cukrzycę itd.) trzeba koniecznie o tym powiedzieć -to ważne - łatwiej jest wybrać sposób leczenia .
Jeśli opiekun kontaktowo potrafi odpowiadać na pytania lekarza tym łatwiej jest pomóc chorej osobie

Przepraszam, że dopiero teraz odpowiedziałam
Dla tych, którzy potrzebują na" już "jakiś informacji, a ja nie będę na forum kontakt do mnie : joannapajka08@wp.pl , skrzynkę pocztową zawsze mam otwartą gdy jestem w domu i odpowiadam. (podaje też do siebie telefon- 503-639-683- gdyby długo mnie nie było na forum )
jeszcze raz bardzo przepraszam ,
Źródło: alzheimerdlaopiekunow.pl/forum/viewtopic.php?t=87



Temat: Problemy z dializami w Pruszkowie
- Fundusz nie chce płacić za nocne dializy, dlatego z nich zrezygnowaliśmy - usłyszeliśmy w niepublicznej stacji dializ w Pruszkowie. Także inne prywatne stacje mogą mieć kłopoty, żeby przyjąć pacjentów w nocy i święta.
NFZ od nowego roku zmienił przepisy. Gdy chory na nerki musi być poddany nagłej, nieplanowanej dializie, musi jechać do szpitala, a nie do stacji, w której leczy się na co dzień.
Dializa to zabieg ratujący życie. Polega na oczyszczaniu krwi z toksycznych substancji. Od stycznia 2010 r. Fundusz wprowadził pojęcie "intensywnej dializy" (w nagłych wypadkach), którą mogą zrobić tylko szpitale. Zdaniem lekarzy to sztuczny podział, który utrudnia im pracę, a pacjentom dostęp do świadczeń. W 2010 r. zmieniły się też stawki. Szpital za dializę dostaje 300 zł, a stacja ponad 400.
- Od nowego roku stacje, które nie mogą hospitalizować pacjentów, nie mogą też wystawić rachunku do Funduszu za nagłe przyjęcie pacjenta w nocy czy w święta - wyjaśnia prof. Magdalena Durlik, wojewódzki konsultant ds. nefrologii.

W 2009 r. było prościej: Fundusz płacił za dializę bez względu na to, czy ją zrobiła lecznica, czy niepubliczna stacja. Gdy chory nagle musiał być dializowany, dzwonił na dyżurny telefon w swojej stacji, ta ściągała lekarza i miał zabieg. Teraz pacjent jest odsyłany do szpitala. Tylko do lecznicy przy Lindleya trafiło już kilka takich osób. W nocy chorzy odsyłani są także m.in. do szpitali przy Banacha, Szaserów i Praskiego.

Od stycznia 2010 r. z nocnych i świątecznych dyżurów zrezygnowała stacja w Pruszkowie. Krócej, do godz. 22.30, a nie przez całą dobę, czynna jest stacja w Szpitalu MSWiA. - Brakuje nam specjalistów - mówi Jarosław Buczek, rzecznik szpitala MSWiA. - Zgodnie z nowymi wytycznymi prezesa Funduszu na dyżurze musi być nefrolog lub internista z rozpoczętą specjalizacją z nefrologii. Jednak jeśli pilnie trzeba zrobić dializę w nocy, przyjmiemy pacjenta, bo mamy sztuczną nerkę na OIOM-ie.

Przepisy mogą utrudnić pracę stacji, która ma zostać otwarta w Szpitalu Bielańskim (zmienił się najemca). Teraz trwa tu remont i 95 pacjentów jest dializowanych w różnych ośrodkach w całej Warszawie. Jednak w lutym chorzy wrócą na zabiegi do szpitala. - Dojdzie do absurdu. Zgodnie z nowymi przepisami, jeśli któryś z pacjentów Szpitala Bielańskiego będzie potrzebował dializy w nocy, trzeba go będzie kartką zawieźć do innego szpitala, bo niepubliczna stacja działająca w lecznicy nie może go dializować, bo on nie jest u nich hospitalizowany - mówi prof. Durlik.

Leszek Roszkiewicz, dyrektor medyczny Diaverum prowadzącej stację w Szpitalu Bielańskim, takiego scenariusza nie bierze pod uwagę. - Nie wyobrażam sobie tego, że stacja działająca przy szpitalu nie będzie dyżurowała w nocy - mówi Roszkiewicz. - Musi. Ze względu na bezpieczeństwo pacjentów. Mam nadzieję, że te zapisy zostaną doprecyzowane i będziemy mogli pracować tak jak w 2009 r.

Roszkiewicz podkreśla, że niepubliczne stacje nie tylko dializują, ale są też częścią systemu transplantacyjnego. Gdy pojawił się dawca, lekarz ze szpitala dzwonił do stacji, w której jest dializowany pacjent czekający na przeszczep (według listy oczekujących). Chorego wzywano do stacji, gdzie badał go lekarz i sprawdzał, czy np. nie jest przeziębiony. Jeśli nie było przeciwwskazań, chory często od razu był dializowany i miał podawany lek hamujący krzepnięcie krwi, i dopiero wysyłano go do ośrodka, w którym czekał na niego organ.

- Gdy niepubliczne stacje są pozamykane, nie mamy dostępu do informacji o pacjencie. Dzwonimy na prywatne telefony znajomych lekarzy, by dowiedzieć się czegoś stanie zdrowia pacjentów. Tracimy czas - przyznaje prof. Durlik.

Dodaje, że wysłała do Funduszu mnóstwo pytań związanych ze zmianą przepisów: - Fundusz wymienia, że zapłaci za pacjenta, jeśli ten trafi na oddział intensywnej terapii, nefrologię i internę. A jak nagle dializy będzie potrzebować pacjent z ortopedii, to co mam zrobić? Poprosiłam o adresy szpitali w mieście i województwie pełniących całodobowe dyżury. Takie informacje są potrzebne, żeby było wiadomo, dokąd karetka może wieźć pacjenta na nagłą dializę. Nie mam odpowiedzi.

NFZ utrzymuje, że nic się nie zmieniło. Urzędnicy podkreślają, że Fundusz nie narzuca stacjom dializ godzin, w jakich zabiegi mają być wykonywane.
- Dla przypadków ostrych Mazowsze nie potrzebuje produktu o nazwie stacje dializ całodobowe, jako że ma je zapewnione w szpitalach - mówi Agata Sochaczewska z oddziału NFZ.

Nefrologów nie zadowalają te wyjaśnienia. Czekają na odpowiedzi na pytania przesłane do NFZ.
Źródło: warszawa.gazeta.pl

NFZ i Ministerstwo zdrowia znowu nie widzą problemów tak jak z chemioterapią niestandardową
Źródło: forum-pruszkow.pl/viewtopic.php?t=186


Temat: RAK MÓZGU -GLEJAK
Kasia trafiła do CZD w W-ie. Lekarz prowadzący obejrzał zdjęcia guza i kazał przygotować się na najgorsze. Zaczęliśmy rozpaczliwie szukać pomocy u najlepszych sław w Polsce. Neurochirurdzy Harat i Ząbek wykluczyli operacje ale dali nadzieję że może guz jest łagodny. Po biopsji okazało się że jest to
glejak IV stopnia z naciekami. Z wynikami pobiegliśmy do Profesorów. Diagnoza porażająca. 8 miesięcy życia a z chemią i radioterapią 12. Rodzice poinstruowani, że inne leczenie nie wchodzi w grę. Żadnych ziół i suplementów bo mogą obniżyć działanie chemii, żadnych zmian nawyków żywieniowych. Rodzice zawierzyli lekarzom ale dzięki bogu nie przestali szukać pomocy. Pomagamy im z całego serca z żona choć są to dla nas obcy ludzie. Kasie znamy ponieważ jest najlepszą przyjaciółką naszego 15 letniego syna.
Rodzice Kasi powoli, proporcjonalnie do opinii ludzi, którzy przechodzą przez taką samą tragedię, zaczęli wątpić w standardowe metody leczenia proponowane przez CZD ale w uszach im ciągle brzmi głos lekarzy ostrzegających przed robieniem czegokolwiek. Boją się, że zrobią coś co rozwścieczy lekarzy, którzy ....wiadomo.... . Podejrzewam, że wielu z was nieraz biło się z myślami co robić. Zastosować dodatkowa formę leczenia, zastąpić czymś innym czy bezgranicznie ufać lekarzowi prowadzącemu i poddać się lub swoich bliskich chemii i radioterapii. Przytłaczająca większość zaufała lekarzom. Szanuje to, ale co dostali w zamian, ból i cierpienie? Ilu z was prosiło Boga żeby pozwolił bliskiej osobie zejść z tego świata, umrzeć godnie. Oczywiście zdarzają się wyjątki. Część osób przeżyło nawet kilkanaście miesięcy i to w miarę godnych warunkach ale statystyki są porażające.
Pokazując wyniki Kasi, paru lekarzy stwierdziło, że oni będąc w jej sytuacji nie poddaliby się chemio i radioterapii - min. znany onkolog. Mój teść jest lekarzem, walczy z rakiem i powiedział że woli najgorsze ale nie chemię. Dzięki bogu guzy nadawały się do operacji. Fakt jest taki, że są zwolennicy i przeciwnicy takiego leczenia. Nie krytykuję żadnych z nich. Szanuję wybór każdego z Was bo każdy z was staje do walki całym sobą z czasem, bólem i śmiercią. Ale jestem wściekły na system, który jest bezduszny i ślepy. Lekarze robią często to w co sami nie wierzą. Nieliczni potrafią się wyłamać i podsunąć adres alternatywnej kliniki w kraju lub zagranicą , nieliczni pomagają zażywać środki co do których medycyna jest sceptyczna a w praktyce działają z dobrym skutkiem. Wszyscy Ci lekarze pomagają nieoficjalnie bo działają na pograniczu prawa, niezgodnie z tym co zaleca system. Nowoczesna medycyna zrobiła krok w tył. Wraca do naturalnych środków leczniczych, stosuje diety wspomagające i lecznicze, wprowadza metody które nie dawno nazywała szarlataństwem. Ale nie onkologia. Najdroższa i najbogatsza dziedzina medycyny gardzi nimi.
Dział medycyny " choroby zakaźne" i " mikrobiologia" zajmuje się pasożytami powodującymi raka a czy ktoś zna przypadek żeby onkolog zrobił komuś badania na obecność pasożytów?
Dietetyka i inne działy nauki, które poszukują związku żywienia na powiększanie się nowotworów a czy wasz onkolog powiedział czego nie powinniśmy jeść by ograniczyć rozrost raka, albo co powinniśmy jeść, żeby nowotwór się zmniejszył?
W szpitalu na Banacha robią specjalistyczne badania na wykrywanie raka. W wielkim uproszczeniu wygląda to tak że rak lubi cukier więc karmią go, żeby sobie pojadł a później im świeci na monitorze.
( dla zainteresowanych link
http://warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,86775,5869150,Rak_lubi_cukier_i_to_go_demaskuje.html ) Miedzy Banacha a aleją Dzieci Polskich gdzie mieści się CZD jest taka odległość że informacje o cukrze nie docierają. Dlaczego pani onkolog nie poinformowała, że co jak co, ale słodycze Kasia musi ograniczyć. BO RAK PO CUKRZE ROŚNIE JAK NA DROŻDŻACH !!!!!!!!!!
http://www.poradnikzdrowie.pl/zywienie/zasady-zywienia/rak-zywi-sie-cukrem_37169.html
Pani onkolog i wiele innych lekarzy powinni przeprowadzić rozmowy z pacjentami i informować ich o zasadach żywienia w walce z rakiem. Zanim Kasia zachorowała ja laik wiedziałem że cukier sprzyja rozrostowi komórek rakowych, że kurkuma ma właściwości antyrakowe. I to nie są wierzenia ciemnego
ludu tylko potwierdzone badania naukowe.
przepraszam za chaotyczne pismo i ew. błędy ale to tak zwykle bywa, że człowiek ciągle gdzieś się śpieszy.
Piszcie proszę o wszystkich metodach walki z glejakiem jakich doświadczyliście na sobie lub stosowaliście u bliskich. Tych które się sprawdziły i te które zawiodły.
Źródło: commed.pl/viewtopic.php?t=2421


Temat: Poszukuję współlokatora!
" />Moje drugie podejście

Otóż:

Poszukuję współlokatora do mieszkania w Warszawie. Jestem studentem 1 roku (od października) na Wielkiej Różowej .
Rzeczone mieszkanie znajduje się na ulicy Grójeckiej 80 - łatwo je znaleźć w zumi.pl bowiem w budynku znajduje się salon Empiku.

Warunki mieszkaniowe:
- 1 piętro
- mieszkanie 38m, 2 pokoje
- oferta dotyczy większego pokoju metraż około 15m (nie mierzyłem), współdzielonego ze mną, tj. Maćkiem
- w drugim pokoju mieszka student prawa na UW (obecnie 3 rok)
- mieszkanie jest właściwie umeblowane - tzn. na dzień dzisiejszy jest umeblowana kuchnia, łazienka z jakąś szafką i kabiną prysznicową, w pokoju meble (szafa, szafka, 1 biurko, telewizor) - mają dojść jeszcze 2 spania; mały balkon
- ogólnie rzecz biorąc z rzeczy potrzebnych, których właściciel raczej nie zakupi to: czajnik elektryczny, mikrofalówka, być może drugie biurko (raczej kupię ja)
- w mieszkaniu jest tv kablowa i internet - z tego co się orientuję to na więcej niż 1 gniazdko, zatem w całym mieszkaniu (dotychczas Neostrada TP, ale od października prawdopodobnie internet radiowy)
- cena wynajmu: 400-450 zł na osobę (w tym wszystkie opłaty)

Lokalizacja:
- na skrzyżowaniu ulicy Grójeckiej z Bitwy Warszawskiej - odległość od SGH około 2,5km - jak poruszałem się intuicyjnie za pierwszym razem to na uczelnię dotarłem w około 25-30 min, myślę, więc, że optymalny czas dojścia do SGH to 20-25 min
- istnieją dogodne połączenia komunikacyjna - zarówno tramwaj jaki i autobus - czas przejazdu ok. 10 min
- w budynku salon Empik
- odległość od innych przydatnych punktów:

Hala Banacha - świeże owoce, warzywa, taki targ - 200m
Warszawa Dworzec Zachodni (autobusowy) - 700-800m
Akademia Medyczna i Szpital AM - 5-7 min
Park Szczęśliwicki ze sztucznie naśnieżanym stokiem narciarskim - 5 min
Pola Mokotowskie - 8-10 min
kościół - 500m
CH "Blue City" - 1km
Policja - w budynku obok
Przychodnia lekarska - 100m
filie różnego rodzaju banków - 400m
bankomat - w budynku, obsługuje większość kart bankomatowych
wydział Matematyki i Informatyki UW - 500m

Obiektywnie rzecz biorąc wady to: nie najbliższa odległość od SGH, do którego jednak - podkreślam - istnieją dogodne połączenia (o ile się nie mylę po 2 linie autobusowe i tramwajowe, połączenie średnio co 15 min), brak wanny, bardzo mały balkon

Zalety: niska (wg mnie) jak na Warszawę wysokość miesięcznych opłat, lokalizacja, spokojna okolica, i wymienione powyższe odległości do strategicznych punktów

Wszelkich dodatkowych wyjaśnień udzielam pod:

nr komórkowy - 607 86 86 96
gadu-gadu - 3761142
adres e-mail: maciej@boinet.one.pl

Osobiście najbardziej preferuję kontakt e-mail, bo sprawdzam pocztę codziennie, więc nie ma możliwości, by zapytanie nie doszło.

WAŻNE!
Być może w weekend (17-19 sierpnia) będę w stolicy, więc dla kogoś kto by już po przeczytaniu prawie się zdecydował, być może istniałaby możliwość zobaczenia mieszkania (ale to po wcześniejszym umówieniu)

Pozdrawiam,
Maciek
Źródło: akson.sgh.waw.pl/samorzad/forum/viewtopic.php?t=12356




Szablon by Sliffka (© Internet to potęga ÂŤ Obserwuję, myślę, piszę – serwis Goldenrose)